|
|
Zrób sieć sam
Zrób sieć sam
To nie
jest artykuł dla specjalistów. Ten tekst to zachęta dla tych, którzy
- choć prawie wcale nie znają się na sieciach - doszli do wniosku,
że chcą wraz z przyjaciółmi albo sąsiadami, przy maksimum zapału i
minimum środków, założyć sieć komputerową (np. osiedlową). Taka sieć
ze współdzielonym przez sąsiadów dostępem do Internetu to
zdecydowanie mniejsze opłaty za buszowanie po globalnych zasobach
Sieci.
Naprawdę nie trzeba wiedzieć dużo, aby połączyć
się z sąsiadem i stworzyć prostą sieć komputerową, która pod
względem funkcjonowania wcale nie będzie ustępować sieciom
korporacyjnym. Na początek należy zapoznać się z techniką tworzenia
sieci. Reszta zależy od organizacji całego
przedsięwzięcia.
Łączcie
się!
Jedną z najważniejszych decyzji, którą grupa będzie
musiała podjąć, jest wybranie odpowiedniego typu okablowania. Od
razu można przyjąć, że standardem sieci będzie Ethernet lub jego
szybsza odmiana - Fast Ethernet. Do tych standardów należy
dostosować kupowany sprzęt.
Jeszcze niedawno
najpopularniejszym kablem był koncentryczny Thin Enthernet (cienki
Ethernet) z charakterystycznymi końcówkami w kształcie litery "T".
Za jego pomocą łączyło się komputery w topologii magistrali, czyli:
pierwszy do drugiego, drugi do trzeciego, trzeci do czwartego itd. W
przypadku braku styku (na którymś ze złączy) sieć przestawała
działać. W przypadku dużej liczby komputerów szukanie źródła awarii
mogło przysporzyć sporo problemów, przez co niebezpiecznie wydłużał
się czas, w którym sieć nie funkcjonowała. Mogło także dojść do
porażenia prądem, ponieważ na ekranie (nie mylić z monitorem
komputerowym) powstawał prąd. Jeśli kabel nie był dobrze uziemiony,
mogło dojść do wypadku np. podczas odpinania komputera z sieci. Ze
względu na brak możliwości pracy z wyższymi prędkościami koncentryk
przeszedł do lamusa. Trudno już nawet go kupić, dlatego też nie
będziemy się nim zajmować.
Obecnie najpopularniejszą
topologią sieci jest gwiazda, która dzięki zastosowanemu okablowaniu
(skrętka) i dodatkowym urządzeniom (huby) jest mniej awaryjna. W
razie problemów łatwo jest je wytropić. Kabel ma cztery pary
skręconych ze sobą izolowanych drutów. Od tego też pochodzi jego
nazwa. Dzięki zastosowaniu odpowiednich końcówek uniknięto zwarć,
które kiedyś prześladowały operatorów telefonii kablowej.
Topologia gwiazdy ma wiele zalet. W razie uszkodzenia jednej
z linii reszta sieci działa bez problemu. Dzięki temu łatwiej jest
odnaleźć źródło kłopotów. Skrętka to zdecydowanie najpopularniejszy
obecnie typ kabla. Przy zakupie należy jednak zwrócić uwagę na
dodatkowe informacje. Występują trzy rodzaje skrętki:
-UTP -
jest to skrętka nieekranowana, cztery pary drutów otoczone dodatkową
izolacją; -STP - cztery pary otacza siateczka stanowiąca ekran,
podobnie jak w kablu koncentrycznym; -FTP - tak samo jak w STP,
lecz zamiast siatki jest folia.
Kabel ekranowany powinien być
stosowany tam, gdzie mogą nastąpić zakłócenia, czyli emisja fal
elektromagnetycznych, np. w pobliżu silników elektrycznych, linii
energetycznych (nawet tych domowych). O ile zagrożenia te mogą nie
wystąpić w przypadku sieci 10 Mb/s (Ethernet), o tyle mogą być
bardzo niebezpieczne dla sieci 100 Mb/s (Fast Ethernet). W
najgorszym wypadku może dojść do całkowitego unieruchomienia całego
segmentu sieci. Z tego powodu należy rozważnie planować drogę
przebiegu okablowania. Trzeba brać pod uwagę otoczenie, w którym
instaluje się skrętkę, a także maksymalną odległość między
komputerem a koncentratorem, wynoszącą 100 m.
Dotyczy to
także łączenia koncentratorów. Przy pracy ze skrętką można natrafić
też na słowo "kategoria". W uproszczeniu można powiedzieć, że
określa ona jakość kabla. Obecnie stosuje się kategorię 5, która
pozwala na budowanie także sieci 100 Mb/s, a nawet 1 Gb/s (Gigabit
Ethernet); należy więc "trzymać się z daleka" od starszej kategorii
3.
Kable to nie
wszystko
|
 | Miejscem łączącym wszystkie
komputery w sieci jest koncentrator (hub). Ma on za zadanie
naprawiać, wzmacniać i przekazywać sygnał dalej, do każdego
podłączonego komputera. Urządzenie to należy dostosować do wcześniej
podjętych decyzji, czyli rodzaju sieci i trasy przebiegu
okablowania. Tanie huby pracujące w standardzie 10 Mb/s (8-portowe)
można kupić już za 200 zł. Na urządzenie markowe trzeba wydać 50-150
zł więcej. W przypadku sieci 100 Mb/s trzeba się poważnie
zastanowić, czy na pewno potrzebne są tak duże szybkości (zob. 100
Mb/s - czy warto?). Cena takich urządzeń sięga 700 złotych. W razie
potrzeby zainstalowania większej liczby koncentratorów (3-6) można
się poważnie zastanowić nad zakupem przełącznika (switch). Dzięki
zastosowanej, bardziej skomplikowanej elektroniki potrafi on
zwiększyć wydajność sieci bez migracji do szybszych
standardów.
Zrób sieć sam
Obecnie różnice
cenowe pomiędzy kartami 10 Mb/s a 100 Mb/s są tak małe, że można
spokojnie dołożyć "parę groszy" i zakupić urządzenie pracujące w
szybszym standardzie. Nie trzeba się obawiać, że karta Fast Ethernet
nie będzie działać w sieci 10 Mb/s - wszystkie urządzenia są zgodne
"w dół". O dziwo owa różnica cenowa dotyczy także markowych kart
sieciowych firm, takich jak Intel czy 3Com. Za około 200 zł można
kupić kartę 100 Mb/s wymienionych firm. Do zastosowań typowo
amatorskich można wybrać jednak znacznie tańsze urządzenia,
przeważnie oparte na chipach firmy Realtek. Takie karty dostępne są
już od 45 zł.
Planując przebieg kabli, a także miejsca, gdzie
zostaną umieszczone huby, powinno się wziąć pod uwagę możliwość
dalszej rozbudowy systemu. Być może zaraz po uruchomieniu okaże się,
że sąsiad jednak zmienił zdanie i chce dołączyć do "społeczności
sieciowej".
Plan wydatków musi obejmować dodatkowe urządzenie
zwane zaciskarką. Dzięki niej łączy się fizycznie styki końcówki z
drutami w kablu. Lepiej nie eksperymentować ze śrubokrętem i nie
próbować samemu zaciskać końcówek, lepiej od razu przeznaczyć ok.
150 zł na metalową zaciskarkę. Wprawdzie najtańsze plastikowe
urządzenie można nabyć za ok. 70 zł, to będzie ono jednak znacznie
mniej żywotne. Nie można układać kabelków według własnego uznania.
Zostały stworzone odpowiednie standardy określające
kolejność kabli w końcówce. Nieprzestrzeganie ich może spowodować,
że kabel straci swoje właściwości ekranujące. Nawet kabel UDP bez
zewnętrznej osłony może pochłaniać zewnętrzne zakłócenia, dzięki
odpowiedniej kolejności rozłożenia sygnałów kabelki działają jak
ekrany, ekranując same siebie. Dla sieci Ethernet, licząc od lewej,
są to: 1 - biało-pomarańczowy, 2 - pomarańczowy, 3 -
biało-zielony, 4 - niebieski, 5 - biało-niebieski, 6 -
zielony, 7 - biało-brązowy, 8 - brązowy.
Prawdopodobnie w
rozwoju amatorskiej sieci nastąpi moment, gdy okaże się, że trzeba
"wyjść" z kablem na zewnątrz. Trzeba pamiętać, że sieci Ethernet
oparte na kablach zostały zaprojektowane do działania wyłącznie
wewnątrz budynków. Muszą być zasilane ze stabilnego węzła
elektrycznego. Podejmując się montowania okablowania np. na
parapecie za oknem, trzeba pamiętać, że mogą wystąpić problemy w
działaniu sieci. Może dojść nawet do uszkodzenia koncentratorów i
kart sieciowych. Związane jest to z wyładowaniami elektrycznymi
podczas burz. Jeszcze bardziej zagrożone są kable łączące budynki,
wiszące na pewnej wysokości. Spełniają one rolę anteny, "ściągając"
szum z zewnątrz. Tworzą się wtedy chwilowe przepięcia, które mogą
zniszczyć urządzenia sieciowe.
Jeśli jednak nie ma
alternatywnego rozwiązania, można zaryzykować. Aby zmniejszyć liczbę
ewentualnych awarii, należy użyć bezwzględnie skrętki ekranowanej z
dobrze uziemionym ekranem. Dodatkowo można zastosować dedykowane
urządzenia antyprzepięciowe (w naszej sieci osiedlowej
zastosowaliśmy np. urządzenia firmy APC). Aby jednak mieć całkowitą
pewność, że nie będzie awarii spowodowanej burzą, trzeba przygotować
się na duży wydatek. Profesjonalnie używa się w takich wypadkach
światłowodu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z kosztu takiej
inwestycji. Odcinek 50-metrowy to wydatek ok. 1500 zł.
100 Mb/s - czy warto?
Sieć
100 Mb/s użytkowana jest z powodzeniem w wielu firmach. Nawet w
tych, gdzie wymagana jest duża przepustowość na linii klient-serwer.
Dlatego przed podjęciem decyzji należy się poważnie zastanowić, czy
jest sens instalowania szybszej wersji sieci Ethernet w
rozwiązaniach amatorskich.
Najlepiej przeanalizować poniższe
trzy punkty: 1. Do czego będzie wykorzystywana sieć
lokalna? 2. Jaka jest perspektywa jej rozwoju? 3. Jakie są
możliwości finansowe grupy?
|
 | Jeżeli po
zastanowieniu się dochodzicie do wniosku, że przez sieć często będą
kopiowane duże ilości danych, między użytkownikami lub z serwera, i
sprostacie wymaganiom finansowym, które są dwu- lub trzykrotnie
wyższe w porównaniu z siecią 10 Mb/s, to znaczy, że potrzebujecie
sieci 100 Mb/s. Jeśli jednak sieć LAN będzie służyć tylko i
wyłącznie do podłączenia chętnych do Internetu, a jak wiadomo,
dostęp do niego jest przeważnie kilka razy wolniejszy (np. szybkie
łącza stałe - 2 Mb/s) lub nawet kilkadziesiąt razy wolniejszy (np.
SDI - 115 kb/s), to inwestowanie w znacznie droższą infrastrukturę
Fast Ethernet jest po prostu marnowaniem pieniędzy. Najczęściej
jednak okazuje się, że sieć będzie służyć użytkownikom jako medium w
dostępie do światowych zasobów i w wymianie danych między sobą.
W tym przypadku należy skupić się na punkcie drugim. Jeśli
okaże się, że sieć cieszy się dużą popularnością i chętnych wciąż
przybywa, również urządzenia 100 Mb/s nie będą złą
inwestycją.
| A jeśli sieć nie
działa... |
Monitorując poprawność
działania sieci komputerowej, można napotkać na wiele
różnorodnych problemów. Przed poszukiwaniem źródła
niepowodzenia należy się upewnić, czy karty sieciowe są
poprawnie zainstalowane, kable zaciśnięte i wetknięte do
hubów. Do diagnozowania działania sieci można wykorzystać
polecenie ping. Podłączone komputery powinny mieć nadane
adresy z tej samej podsieci i najlepiej z puli adresów
prywatnych, np. 192.168.0.1, 192.168.255.2
itp.
Problem: Wszystko jest podłączone, a sieć nie
działa.
Rozwiązanie: Należy sprawdzić, czy
jest sygnał na hubie. Większość koncentratorów ma na przedniej
ścianie zestaw diod. Upewnij się, czy świecą się te, do
których zostały podłączone badane komputery. Można sprawdzić
także diodę "na śledziu" karty sieciowej. Przy dochodzącym
sygnale z huba powinna się świecić zielona lampka. Spotkałem
się z kartami, w których ta dioda (Link LED) ma inny kolor -
np. pomarańczowy - przez co można ją pomylić z diodą
sygnalizującą transmisję (Activity LED). Najlepiej znaczenie
diod odczytać z dokumentacji karty sieciowej. Jeżeli Activity
LED nie świeci się, oznacza to brak sygnału. Nie musi oznaczać
to przerwanego kabla. Najczęściej winę ponoszą końcówki, które
nie zostały poprawnie zaciśnięte. Należy je jeszcze raz
zacisnąć, uważając na poprawną kolejność ułożenia kabelków.
Możliwa jest też awaria karty sieciowej. Można ją wymienić na
taką, która w innym komputerze działa. Jeszcze innym
rozwiązaniem jest zmiana portu w hubie na sprawdzony i
działający. Jeśli sygnał jednak dochodzi, rozwiązania trzeba
szukać gdzie indziej.
Problem: Dioda w hubie i na
karcie sieciowej świeci, lecz ping "nie
dochodzi".
Rozwiązanie: Zarówno karta
sieciowa, jak i inne komponenty sieciowe powinny być poprawnie
zainstalowane. Można to sprawdzić poleceniem ping 127.0.0.1.
Jeśli działa, można szukać źródła problemu w oprogramowaniu.
Przede wszystkim należy wyłączyć wszystkie programy działające
jako zapora ogniowa (firewall). Jeśli ta operacja nie pomoże,
można jeszcze raz sprawdzić końcówki i porty w hubie metodą
omówioną wyżej. Czasem pomimo uszkodzenia portu w hubie dioda
się świeci, co utrudnia odnalezienie źródła kłopotów. Jeśli
nic nie pomaga, można przynieść inny komputer i podłączyć go
do pechowego patchcordu. Jeśli z innym komputerem działa,
można zamienić karty sieciowe. Być może winna jest właśnie
karta. W ostateczności można przeinstalować system
operacyjny.
Problem: Sieć działa w obrębie każdego
huba, lecz nie ma komunikacji (lub jest chwilowa) między
hubami.
Rozwiązanie: Winien jest kabel lub
jeden z hubów. Poszukiwania można rozpocząć od kabla. Jeśli
jest to kabel nie skrosowany, można go sprawdzić podłączając
do działającego portu i komputera. Należy pamiętać, że łącząc
huby takim kablem, używa się po jednej stronie specjalnego
portu, niestety nazywanego zawsze inaczej przez różnych
producentów (np. "up-link", "crossover", "out" itp.).
Najłatwiej rozpoznać go po tym, że taki port jest przeważnie
tylko jeden. Jeśli kabel sprawia wrażenie działającego, można
spróbować zamienić porty po obydwu stronach lub zrezygnować z
dedykowanego portu. Wystarczy skrosować kabel, dzięki czemu
można użyć innych portów. |
|
|
|
|
|
| | |